"Wesele" Wyspiańskiego nazywamy narodowym dramatem z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze jest to dramat o narodzie polskim, po drugie w "Weselu" został dokonany rozrachunek z największymi narodowymi mitami końca wieku XIX.
Dramat narodu polskiego przedstawiony w "Weselu" ma swe źródło w niemocy Polaków. Ta nasza narodowa przywara została wysunięta przez Wyspiańskiego na plan pierwszy. Poczynaniami bohaterów kieruje słomiany zapał. Brakuje im poczucia odpowiedzialności i nie rozumieją powagi rozgrywających się wydarzeń. O narodowej niemocy pisze Wyspiański w związku z obserwowanym pod koniec XIX wieku zjawiskiem poszukiwania wartości narodowych. Krakowskie środowisko artystyczne czuło się wewnętrznie wypalone. Życie literackiej cyganerii nie dawało już tylu twórczych podniet co niegdyś. Stąd wśród artystów krakowskich zrodziła się moda na poszukiwanie uniwersalnych narodowych wartości pośród chłopstwa. W przekonaniu zmanierowanej inteligencji chłopstwo, ze względu na swą naturalną prostotę i szczerość, miało być ostoją "piastowskich" cnót narodowych. Dobrze obrazuje to cytat: "W naszych oczach chłop urasta do potęgi króla Piasta" Surowe życie wiejskie miało też być alternatywą dla wielkomiejskiego zgiełku. Modzie na powrót do wiejskich korzeni życia ulegało wielu artystów i literatów. Dowodem zaangażowania inteligencji krakowskiej w wiejskie życie mogą być zawierane z chłopstwem małżeństwa (także związek poety Lucjana Rydla z chłopką, których wesele stało się kanwą dramatu).
Jednakże swoista "chłopomania" szerząca się wśród intelektualnej elity Krakowa, wynikała z niezrozumienia rzeczywistych stosunków panujących na wsi. Inteligencja widziała chłopów takimi, jak ich sobie wyobrażała, nie dostrzegała ich prawdziwego oblicza. Obydwa środowiska dzieliła wielka, historyczna przepaść i serdeczne zbliżenie między nimi było bardziej grą pozorów i efektem swoistej mody niż rzeczywistym zacieśnieniem stosunków między chłopstwem i inteligencją. Najlepszym dowodem opacznego pojmowania chłopskiej kultury jest propozycja Pana Młodego złożona żonie, aby tańczyła boso, gdy ta narzeka na zbyt ciasne buciki. Tymczasem wywołało to obruszenie małżonki, gdyż w jej przekonaniu na weselu trzeba być w butach, niezależnie od jakichkolwiek okoliczności. Przykłady takich gaf i nieporozumień można by mnożyć.
Jednak dramat "Wesela" nie wynika tylko z powodów różnic obyczajowych. On oparty jest na trwalszej i bardziej zatrważającej posadzie. Chłopi nie reprezentowali wartości, które przypisywała im inteligencja. Nie byli siedliskiem duchowej, staropolskiej tężyzny i prawdziwej polskości. Nie mogli więc być warstwą, przez wpływ której dokona się odrodzenie narodowego ducha. Na próżno inteligencja szukała wzniosłych, narodowo-patriotycznych podniet w chłopskim sposobie patrzenia na świat. W gruncie rzeczy chłopi byli prymitywni, choć sprytni, a ponad wzniosły interes narodowy, przedkładali własną korzyść. W swej krótkowzroczności nie różnili się więc od panów z miasta i ta jedynie cecha łączyła obydwa środowiska.
Przecenianie chłopstwa przyniosło fatalne skutki. W chwili próby posłaniec Jasiek zawodzi - troszcząc się o czapkę krakuskę gubi złoty róg, który miał być sygnałem do wszczęcia powstania. Lecz nie można zwalać całej winy za narodową tragedię tylko na chłopów. To głównie inteligencja zawiodła. Od niej przecież należałoby się spodziewać kierowniczego działania. Przecież po rozpuszczeniu przez Gospodarza wici, rankiem stawili się chłopi uzbrojeni w kosy, gotowi do walki. Gospodarz zaś po ciężkiej nocy zupełnie zapomniał o wizycie Wernyhory i nie potrafił w żaden logiczny sposób wytłumaczyć chłopom powstałego zamieszania. Jak więc widać, "wart Pac pałaca, a pałac Paca". Obydwie przedstawione w dramacie warstwy społeczne są niedojrzałe do zdecydowanych działań. Klęska narodowego zrywu, nim się jeszcze zaczął, jest równą zasługą chłopów i panów. Właśnie ta niemoc, niemożność działania i porozumienia decyduje o tym, że "Wesele" nosi znamiona dramatu narodowego. Wyspiański nikogo nie usprawiedliwia - ani chłopów, ani szlachty. Uznaje, że cały naród jest odpowiedzialny za stan w jakim się znajduje. Jest to swoista nowość w ocenianiu kwestii narodowej, gdyż, jak pamiętamy, zazwyczaj winą za klęski Polski pisarze obarczali szlachtę.
Wpływ na ocenę "Wesela" jako dramatu narodowego ma także zdemaskowanie pewnych utartych w świadomości bohaterów fałszywych przekonań, którymi kierują się oni w życiu. Wyspiański posłużył się w tym celu fantastycznymi postaciami, które nawiedzają bohaterów i przypominają im ich troski i życiowe wątpliwości.
Postać Stańczyka zjawiająca się Dziennikarzowi obnaża jego winy popełniane w publicznym życiu. W istocie Dziennikarz, zwolennik konserwatywnego koła stańczyków, swą działalnością polityczną przynosi narodowi więcej szkód niż pożytku. Miast otwierać społeczeństwo na nadchodzącą przyszłość i wybiegać myślą naprzód, Dziennikarz broni istniejącego status quo. Dlatego zamiast łagodzić narodowe spory, działalność Dziennikarza jest dolewaniem oliwy do ognia, co tak obrazowo przedstawił Wyspiański ustami Stańczyka: "Masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć." Kaduceusz, mityczna laska Hermesa o cudownej właściwości uśmierzania sporów, stała się tu narzędziem niezgody, mącenia wody w narodowej kadzi.
Rycerz zjawiający się Poecie odkrywa prawdziwe oblicze silnej, narodowowyzwoleńczej poezji. Poeta czuje swą artystyczną niemoc. Chciałby odszukać natchnienie do tworzenia poezji porywającej tłumy, chwytającej wprost za serce. Wyrazem tego pragnienia jest Zawisza Czarny, który wypomina Poecie artystyczny marazm. Lecz kiedy symbol siły i walki, męstwa i zdecydowania - Rycerz - podnosi przyłbicę, ukazuje się oblicze śmierci, przerażającej mary przysłanej z samego dna piekła. Taka jest bowiem twarz poezji, za którą tęskni poeta. Za poezją rwącą serca do walki kroczy śmierć i pochłania ona tych, którzy dają się jej uwieść. Lecz Wyspiański nie widzi innej metody wybicia się na niepodległość, jak tylko drogą zbrojnej walki.
Ukazujący się Panu Młodemu Hetman i Dziadowi Upiór są symbolami pozorności pańsko- chłopskiego zbratania. Hetman wypomina Panu Młodemu, że sobie wziął dziewkę z ludu i zdradził własną klasę. Bagatelizuje jednak mezalians i uważa go za przejaw niezdrowej mody, która nigdy nie nabierze cech prawdziwego braterstwa, bo przecież powszechnie jest wiadome, że "chamstwo" jest gorsze od szlachty. Upiór, duch Jakuba Szeli, przywódcy chłopskiej rabacji, przypomina Dziadowi o dawnych, krwawych niesnaskach między chłopstwem a panami. Żywa pamięć o galicyjskich wypadkach kładzie się cieniem na stosunkach między obu warstwami, które w tak niedawnej przeszłości przelewały nawzajem swoją krew.
Zarówno problematyka niemożności działania Polaków, jak i przypomnienie przez duchy zabobonów i fałszu, jakimi kierują się postaci dramatu w swym życiu składają się na obraz "Wesela" jako narodowego dramatu. Dramatyczność utworu wybitnie podkreśla jego finał, podczas którego pozbawione własnej woli postaci dramatu pląsają w opętańczym tańcu w takt muzyki Chochoła. Zaprawdę, smutne płynie przesłanie z tej sceny: byle słomiany Chochoł jest w stanie spowodować, że Polacy będą tak tańczyć, jak on im zagra.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały przeznaczone wyłącznie do użytku osobistego. Publiczne udostępnianie w jakikolwiek sposób bez zgody podmiotu uprawnionego jest zabronione.