Literaccy bohaterowie pozytywistyczni, których rozumiem, podziwiam i oskarżam

Pozytywizm, w odróżnieniu od romantyzmu, wprowadził model bohatera, którego życie nie polega tylko na cierpieniu, ideowej walce albo porywach uczuć. Idealny bohater pozytywistyczny to człowiek przedsiębiorczy, konsekwentnie realizujący swoje postanowienia i zadowolony z życia. W dziełach literackich epoki pojawiają się jednak obok takich postaci dla kontrastu także bohaterowie zasługujący na krytykę.

W odniesieniu do bohaterów literackich waham się użyć określeń takich, jak "podziwiam" czy "oskarżam". Fakt, że postaci z książek istnieją zazwyczaj tylko na papierze i są tworem wyobraźni tego, czy innego autora, sprawia, że sformułowania te wydają mi się zbyt mocne. Podziwiać lub oskarżać można żywą osobę, która wywołuje w nas emocje. Nie mogę powiedzieć, że "Nad Niemnem" przeczytałam z zapartym tchem. Dlatego, właśnie z braku silniejszych wrażeń, ograniczę się do scharakteryzowania postaci, których postępowanie moim zdaniem zasługuje na pochwałę i tych godnych krytyki. Należy przy tym zaznaczyć, że opinia czytelnika o danym bohaterze często kształtowana jest bezpośrednio przez autora książki, który z reguły nie stroni od subiektywnego przedstawiania jej treści.

Bohaterkę powieści Elizy Orzeszkowej, Justyna, oceniam na pewno pozytywnie. Podoba mi się w niej przede wszystkim prostolinijność, a przy tym energiczność działania. Justyna odróżnia się od innych bohaterów z "Nad Niemnem" wysokim poczuciem własnej wartości, które jednak nie przechodzi w pychę. Bohaterka dobrze wie, czego chce i nie krępuje się w swoich działaniach przesądami ani konwenansami. Równocześnie umie zachować takt i zrozumienie wobec zapatrywań głoszonych przez osoby z jej otoczenia. Na przykład, chociaż szczerze kocha Janka i nie przeszkadza jej w żaden sposób jego pochodzenie z niższej warstwy społecznej, Justyna umie zrozumieć swojego ojca, któremu ślub panny z dworu z chłopakiem z zaścianka wydaje się mezaliansem. Justyna jest samodzielna i zawsze w końcu stawia na swoim, jednak w jej zachowaniu nie można odnaleźć agresywności ani rozpaczliwego buntu. Dziewczyna pragnie szczęścia dla wszystkich i nawet wobec Zygmunta, który nachalnie namawia ją do zostania jego kochanką, zachowuje grzeczny dystans. Optymistycznym akcentem, który rzuca na Justynę jeszcze lepsze światło, jest fakt, że ostatecznie udaje jej się zrealizować swoje zamierzenia i w ten sposób nie tylko samej osiągnąć szczęście, ale także pozytywnie wpłynąć na swoje otoczenie.

Inny bohater powieści Orzeszkowej, Witold, również zyskuje w moich oczach uznanie. Chociaż jego postać znacznie rzadziej niż Justyna pojawia się w "Nad Niemnem", poznajemy go jako człowieka przedsiębiorczego, wykształconego, z całego serca pragnącego polepszyć sytuację zarówno mieszkańców dworu, jak i zaścianka. Witolda cechuje młodzieńczy zapał, a nawet porywczość. Także entuzjazm, z jakim bohater przystępuje do realizowania haseł wspólnej pracy i wzajemnej pomocy bez względu na pochodzenie stanowe, pozwala mi uznać Witolda za wartościowego człowieka.

Pewność siebie to charakteru, która według mnie zasługuje na zdecydowaną pochwałę. Dlatego do grona bohaterów literackich z okresu pozytywizmu, którzy mi się podobają, wliczam także Kmicica z "Potopu" Henryka Sienkiewicza. Kmicic to postać bardzo barwna. Można zarzucić mu gwałtowność charakteru. Jednak w kontekście akcji "Potopu" nazwać ją można raczej przebojowością. Bohater jest człowiekiem sukcesu - w swoim burzliwym życiu ostatecznie zdobywa osobiste szczęście i uznanie innych.

Bohaterem, który budzi we mnie mieszane uczucia, jest Stanisław Wokulski z powieści "Lalka" Bolesława Prusa. Życie Wokulskiego jest przegrane ze względu na nieszczęśliwą miłość, którą żywi do Izabeli Łęckiej. Potrafię zrozumieć bohatera i współczuję. Wokulski jest człowiekiem dobrym dla siebie i dla bliźnich. Dzięki swojemu sprytowi i przedsiębiorczości zgromadził pokaźny majątek, którym szlachetnie dysponuje, wspomagając biedaków. Jedyne, czego brakuje bohaterowi "Lalki", to szczęście osobiste. Jego osiągnięcie jest niemożliwe ze względu na charakter obiektu uczuć Wokulskiego. Izabela wstydzi się miłości Stanisława, ponieważ bohater jest kupcem galanteryjnym, podczas gdy ona pochodzi z arystokracji. Wokulski gotów jest przychylić nieba swojej ukochanej, ale ona nie darzy go z tego powodu zbytnim szacunkiem, a co dopiero uczuciem. Bohater "Lalki", zauważywszy wreszcie, że Łęcka nie jest wyśnionym ideałem, wpada w głęboką depresję. Podupada w interesach i wreszcie ucieka w nieznane.

Jeśli mowa już o Wokulskim, nie można nie poświęcić nieco czasu Izabeli. Ta bohaterka literacka wywołuje we mnie uczucie niechęci. Łęcka traktuje życie jak wieczną zabawę, w której ona jest panią wieczoru, a inni ludzie zmuszeni są do usługiwania i dostarczania jej rozrywki. Ze szczerym zdziwieniem patrzy z wyżyn swojego statusu społecznego na szary, codzienny świat. Przykładowo, Izabela bawi się w działalność dobroczynną, ale w istocie nie ma żadnego własnego wkładu w pomoc, którą niesie. Z sierotami, które wspomaga finansowo korzystając z cudzej hojności, bohaterka nie miała nigdy osobistego kontaktu, bo uważa, że to nie przystoi pannie z arystokratycznej rodziny. Łęcka ma o sobie bardzo wysokie mniemanie, które - odwrotnie niż w przypadku Justyny z "Nad Niemnem" - nie idzie w parze z faktycznymi talentami i zaletami. Izabela pozostawiona swojemu losowi i pozbawiona opiekuńczej otoczki szybko zginęłaby w zwykłym świecie.

Podobną do Izabeli, a kto wie, czy nie jaskrawiej ukazaną, jest także postać Emilii Korczyńskiej z "Nad Niemnem". Emilia wiedzie pasożytniczy tryb życia, korzystając z ciężkiej pracy swego męża Benedykta. Sama uważa siebie za osobę chorowitą i słabą, a jednocześnie nieszczęśliwą, bo pozbawioną egzotycznych przeżyć i romantycznej miłości. Korczyńska nie dość, że w żaden sposób nie pomaga ludziom, wśród których przebywa, to jeszcze komplikuje ich życie swoimi prawdziwymi lub urojonymi chorobami. Taki człowiek wzbudza we mnie antypatię.

Podsumowując, chcę stwierdzić, że jestem przychylnie nastawiona do tych pozytywistycznych bohaterów literackich, którzy w mniejszym lub większym stopniu realizowali hasła epoki. Nic w tym dziwnego, zważywszy, że zamierzeniem autorów było niejednokrotnie ukazanie bohaterów jako wzorców do naśladowania. Aby to osiągnąć, sympatia czytelnika kierowana jest właśnie ich w stronę. Jednak to przecież nie tylko zabiegi pisarzy sprawiają, że dobrze lub źle oceniam konkretnego bohatera literackiego. Sposób wartościowania wynika także stąd, że założenia ideologiczne pozytywizmu pokrywają się w znacznym stopniu z moimi przemyśleniami, a także - jak sądzę - ze światopoglądem wielu współczesnych ludzi.