Żeromski naturalistą

Naturalizm u Stefana Żeromskiego nie jest wyrazem literackiej mody. Żeromski nie był również prekursorem tego kierunku w literaturze. Można rzec, że uciekał się do metod naturalistycznego obrazowania, kiedy były one już dość okrzepłe i znane powszechnie szerokiemu kręgowi czytelników. Nie musiał więc Żeromski przecierać nieznanych szlaków, tak jak to czynili jego wielcy europejscy i polscy poprzednicy. Stąpał po dobrze oznaczonych już ścieżkach. Nie ma więc w jego wykorzystaniu naturalizmu żadnego twórczego błądzenia. Widać dokładnie zamiar autora, towarzyszący sięganiu po to narzędzie i realizację jego zamysłów.

Trzeba jednak raz jeszcze podkreślić, że naturalizm u Żeromskiego występuje jako integralna część jego pisarskiego stylu. Dla Żeromskiego naturalizm nie był wyzwaniem, któremu należało sprostać. Naturalizm dla Żeromskiego to zwykłe narzędzie, którym posługuje się wprawnie, niczym wytrawny rzeźbiarz dłutem.

Żeby zrozumieć, skąd czerpie źródła naturalizm Stefana Żeromskiego i dlaczego jest on w jego stylu tak oczywisty, należy przyjrzeć się problematyce, jaką podejmował w swych utworach ten wielki pisarz Młodej Polski i następującego po niej dwudziestolecia międzywojennego.

Nie na darmo zyskał sobie Żeromski przydomek tego, który "rozdrapuje narodowe rany". Przezwisko to doskonale obrazuje tematykę utworów pisarza. Żeromski to twórca bardzo mocno angażujący się w życie społeczne i polityczne kraju. Najważniejsze jego dzieła traktują właśnie o minionych i współczesnych pisarzowi problemach społecznych. Żeromski w swej twórczości dokonuje rozrachunku z wieloma mitami, narosłymi wokół najnowszej historii Polski. Nie boi się odzierać wydarzeń z bohaterskiej aureoli i pokazywać ich prawdziwego oblicza. Celnie wskazuje choroby polskiego narodu i mówi o nich bez ogródek. Za to właśnie zyskał sobie miano "rozdrapywacza narodowych ran". Lecz, co znane jest medycynie nie od dziś, rany źle zagojone trzeba rozdrapać i zdezynfekować, aby nie wdała się gangrena. Żeromski targał narodowym sumieniem nie po to, aby sprawiać rodakom ból, ale po to, żeby je oczyścić.

Do tego zadania naturalistyczne obrazowanie pasowało jak ulał. Żeromski nie musiał się silić na pokazywanie świata przedstawionego swoich utworów w konwencji naturalistycznej. Ona nasuwała się niejako sama, była naturalną konsekwencją wyboru opisywanych problemów. Najlepiej zobrazują postawione wyżej tezy przykłady poszczególnych utworów pisarza.

Naturalizm u Żeromskiego najsilniej widać w twórczości poświęconej powstaniu styczniowemu. Pisarz dokonuje podsumowania ostatniego narodowego zrywu i analizuje przyczyny jego upadku. W nader wstrząsający sposób czyni to w opowiadaniu "Rozdziobią nas kruki, wrony...". Utwór opisuje epizod z ostatnich dni powstania. Moskiewski patrol zatrzymuje wiozącego ukrytą broń Winrycha - młodego intelektualistę, który całą duszą oddał się powstańczej sprawie i służył jej do końca, mimo oczywistej już klęski. Żołnierze znajdują na wozie przykrytą stertą słomy broń i bez sądu na miejscu zabijają Winrycha.

Pozostawionego trupa odnajduje chłop, do którego należało pole, miejsce tragedii. Nie żal mu jednak powstańca. Odmawia nad nim krótki pacierz - bo tak trzeba - i przykrywa go w pobliskim dole gałęziami (ziemia jest zbyt zmarznięta na kopanie grobu i chłop nie chce zadawać sobie niepotrzebnie trudu). Po spełnieniu chrześcijańskiego obowiązku chłop plądruje pozostawiony przez Rosjan dobytek Winrycha. Cieszy się, że los zesłał mu tak obfity dar - tyle rzemieni i żelastwa.

Zachowanie chłopa uzmysławia przepaść, jaka dzieliła powstańców-panów od pańszczyźnianych chłopów. Chłopi wcale nie solidaryzowali się z powstaniem. Dla nich to była "wojna panów" i nie mieli żadnego interesu, aby w niej uczestniczyć. Im było wszystko jedno, komu płacą podatki - czy carskim urzędnikom, czy rodzimym dziedzicom. Grabiąc dobytek Winrycha, chłop dokonuje swoistego aktu dziejowej sprawiedliwości. Raz może on zabrać przedstawicielowi tych, którym zawdzięcza swoją ciemnotę i nędzę. Żeromski upatruje w nieuświadomieniu i zacofaniu chłopstwa przyczynę klęski powstania. Jak bowiem ma się wybić na niepodległość naród, którego najliczniejsza grupa społeczna - chłopi - nie mają poczucia narodowej więzi?

Konstruując fabułę opowiadania, Żeromski ucieka się do naturalistycznych metod. W sposób zaiste wstrząsający maluje obraz egzekucji Winrycha i dalsze losy jego trupa. Nie oszczędza nam Żeromski niczego. Makabrycznie opisuje, jak pozostawiony przy życiu przez Moskali koń łamie sobie w panice nogę. Obraz Żeromskiego poraża brutalną szczegółowością: czytelnik dokładnie widzi, jak biedna szkapina szamoce się w potrzasku, rozdzierając za każdym poruszeniem coraz mocniej skórę złamanej pęciny. Z równie dokumentalną precyzją pisze Żeromski o wygłodniałych wronach szukających żeru na pozostawionych trupach. Opis dobierania się ptaka do mózgu Winrycha przez jego oko mógłby z powodzeniem służyć dziś za scenopis niejednego horroru.

Lecz nie wzbudzanie strachu było celem Żeromskiego. Wstrząsał, ażeby dobitnie uzmysłowić czytelnikowi pewne prawdy. Wymowa ideowa opowiadania zapada niepostrzeżenie w świadomość tak głęboko, jak głęboko wrzynają się w wyobraźnię i pamięć odrażające opisy utworu. Naturalizm opowiadania pełni więc służebną funkcję wobec jego przesłania. Nie jest wartością sam w sobie.

Bliską problematykę do opisanej w "Rozdziobią nas kruki, wrony..." podejmuje Żeromski w powieści "Wierna rzeka". Tu również w podobny sposób popiera ją naturalistycznymi obrazami. Przypomnijmy sobie fragment grzebania powstańczych trupów po bitwie. Książę Odrowąż nie jest zabity, choć pobieżna inspekcja moskiewskich żołnierzy zaliczyła go do poległych. Z trudem zbiera resztkę sił i mimo ciężkich ran, zwleka się z pola bitwy. Uchodząc z pobojowiska, spotyka na wiejskiej drodze kilku chłopów. Długo medytują oni, co uczynić z nieszczęśnikiem. Boją się, że jeśli puszczą go wolno, Moskalom może nie zgadzać się rachunek zabitych i gromada będzie mieć z tego powodu nieprzyjemności. Dlatego po krótkiej debacie postanawiają rannego powstańca wydać Moskalom, aby wszystko było w zgodzie z rosyjskimi obliczeniami.

Kiedy szukają sznura, żeby spełnić swój niegodziwy zamiar, ranny Odrowąż odchodzi w opłotki, potem ucieka dalej, na pole. Jest to szczęśliwy dla chłopów zbieg okoliczności, gdyż nie muszą już sobie paprać rąk krwią polską, bo, jak sądzą, ranny był tak słaby, że najzwyczajniej umrze gdzieś z ran i zimna, samoistnie rozwiązując problem meldowania o nim władzom zaborcy.

Również ten epizod Żeromski opisuje z naturalistyczną drobiazgowością. Dokładnie pokazuje rany Odrowąża. Nie szczędzi opisów jego bólu i cierpienia. Niedługa droga, którą powstaniec przebył pełzając z wycieńczenia, opisana jest w sposób bardzo dokładny. Równie szczegółowo przedstawione są medytacje chłopów nad rannym, którzy zastanawiają się, co z nim zrobić, a gdy już postanawiają, naradzają się, jak by go tu najlepiej "odstawić do powiatu". Naturalizm sceny ma podnieść jej dramatyzm i podkreślić wstrząsające przesłanie.

Charakterystyczną cechą w naturalizmie Żeromskiego jest ścisły związek tej literackiej metody obrazowania z impresjonizmem. Odchodzi więc Żeromski od pierwotnych, klasycznych założeń kierunku, który miał oddawać rzeczywistość zgodnie z prawdą w najdrobniejszych szczegółach, w stronę wykorzystania technik naturalistycznych do podkreślania wymowy utworu. Impresjonizm miał przecież za zadanie utrwalenie w dziele sztuki tego, co ulotne - nastroju chwili, światłocienia, myśli. Naturalizm Żeromskiego wielokrotnie wspierany jest impresjonistycznym malowaniem obrazu. Nadaje to całości kompozycji niespotykaną w klasycznym naturalizmie siłę wyrazu i podnosi jej walory artystyczne. Dzięki impresji proza zbliża się bowiem do malarstwa i poezji. Działa na wyobraźnię tak silnie, jak malarskie płótno. Zaś równie dobrze jak poezja oddaje uczucia i stany emocjonalne bohaterów, tak trudne do opisania w konwencji realizmu czy nawet naturalizmu.

Świetnym przykładem związków naturalizmu z impresjonizmem w twórczości Żeromskiego jest opowiadanie pt. "Zmierzch". Fabuła utworu jest uboga. Stanowi ona tylko pretekst do wykorzystania właśnie impresji jako głównego środka artystycznego wyrazu. Oto ubogi chłop wraz z żoną wynajmują się za nędzną opłatą do wywożenia szlamu z osuszanego zbiornika. Nadchodzi zmierzch. Jednak do palika, który wyznacza kres ich pracy na ten dzień, pozostało im jeszcze trochę mułu do wybrania. Chłop popędza szorstko żonę, którą podnosząca się mgła i nadchodzący zmierzch napawają nieuzasadnioną obawą o pozostawione samotnie w chacie dziecko. Opowiadanie kończy się wschodem na niebie pierwszej wieczornej gwiazdy.

Prócz opisanej z naturalistyczną dokładnością ciężkiej i znojnej pracy chłopskiego małżeństwa, niebagatelną rolę w opowiadaniu pełnią impresjonistyczne opisy nadchodzącego zmierzchu. To one wywołują niesamowity i niepowtarzalny nastrój, który Gibałową tak przeniknął do szpiku kości, że gotowa jest uciec z pola do domu, nie bacząc na gniew męża. Impresjonizm opowiadania łączy się z jego naturalizmem w sposób niedostrzegalny. Ta synteza tworzy swoisty nastrój utworu. Czyni go podobnym, ze względu na plastyczność i sugestywność obrazu, do dzieła malarskiego.

Impresjonizm w naturalizmie Żeromskiego pojawiał się dość często. Widać wyraźnie ten sposób literackiego obrazowania w wielkim dziele pisarza - "Ludziach bezdomnych". Jednak zarówno naturalizm, jak i przenikający go gdzieniegdzie impresjonizm, stosuje Żeromski z właściwą sobie lekkością i łatwością. Dzięki temu kunsztowi naturalizm i związana z nim impresja stają się nieodzownymi składnikami stylu Żeromskiego. Ma się wrażenie, że nawet bez wcześniejszych literackich prób na tym polu, czynionych przez prekursorów naturalizmu w prozie, twórczość Żeromskiego miałaby i tak ten sam, właściwy sobie, niepowtarzalny klimat.