Jak rozumiesz słowa Wertera "Wracam w siebie i znajduję świat"? Odwołaj się do Mickiewicza i filozofii Rousseau.

Aby w pełni zrozumieć powyższe słowa Wertera, nie należy wyrywać ich z kontekstu, w jakich zostały wypowiedziane. Werter w liście z 22 maja pisze do przyjaciela Wilhelma, że ludzkie życie wydaje się mu być podobnym do snu. Spostrzega, że wszelkie ludzkie czynności życiowe sprowadzają się tylko do podtrzymania biologicznej egzystencji. Nie ma to wszystko wielkiego sensu ani celu. Ale kiedy Werter wraca w siebie, czyli gdy spogląda we wnętrze swojej duszy, tam znajduje prawdziwy świat.

Nie jest to jednak, jak dodaje zupełnie zwykły świat, będący odbiciem namacalnej rzeczywistości. Tak zresztą być nie może. Nie byłby wówczas ten wewnętrzny świat Wertera wystarczającym schronieniem przed pozbawioną celu fizyczną egzystencją. Ów jego świat wyraża się, jak sam mówi, "więcej w przeczuciu i niepewnej żądzy, niżeli w istocie i w żyjącej sile."

Dalej w liście Werter porównuje dorosłych do dzieci, które nie wiedzą, czego chcą. Tak samo dorośli dają się wodzić życiu za nos, starając się uczynić swoje bytowanie w miarę szczęśliwym. I choć nikt nie zna celu ni przyczyny, dla której żyje, każdy chciałby choć minutę dłużej oglądać słońce, niż mu to pisane - tak wielki jest pęd w człowieku do życia, którego istoty zrozumieć nie umie. Zaś ów, który dostrzeże tę ogólną prawidłowość, wyrażającą się w przemożnej chęci do życia, ten buduje sobie swój logiczny świat wewnątrz siebie i czerpie radość z tego, że jest człowiekiem. Nadto, zawsze jest dla niego pociechą myśl, że choć to życie jest w gruncie rzeczy puste i niezrozumiałe, on zawsze może się w każdej chwili wyzwolić z jego oków. Już więc w tym wczesnym liście Werter zapowiada niejako, że samobójstwo jest całkiem naturalnym sposobem na wyzwolenie się z trudów życia.

Powróćmy jednak do sensu wypowiedzi "wracam w siebie i znajduję świat". Jest to bardzo charakterystyczne stwierdzenie, które potem stało się hasłem wielu romantyków. Gdzież oni poszukiwali świata prawdziwych wartości? Ano w człowieku. Przecież nasz najsłynniejszy wieszcz romantyczny, Adam Mickiewicz, w swej programowej balladzie o znaczącym tytule "Romantyczność" nawołuje: "Miej serce i patrzaj w serce!"

Werterowski zwrot o znajdowaniu w sobie świata nie jest niczym innym, jak wyrażeniem słów Mickiewicza tylko w nieco inny sposób. Właściwie rzec należy, że to Mickiewicz powtarza słowa Wertera, gdyż utwór Goethego jest historycznie wcześniejszy. Mickiewicz rozwija to werterowskie spostrzeżenie. Buduje całą wizję świata opartego na czuciu i wewnętrznych, subiektywnych przeżyciach, które wcale nie muszą mieć żadnego oparcia w fizycznej rzeczywistości. Czucie i wiara, to przyrządy poznawcze, którymi kierowanie się zaleca w romantycznym życiu Mickiewicz.

Werter zaś nie rozwija wątku wewnętrznego świata, o którym wspomina przyjacielowi w liście. Słowa Wertera wypowiedziane są u progu epoki. Przebijają się nieśmiało przez oświeceniowy racjonalizm, torują dopiero drogę takim wypowiedziom, jak manifest Mickiewicza z "Romantyczności". Jednak poprzez czyny i inne wypowiedzi Wertera widać, że był on już romantykiem. W swoim życiu bardziej niż rozumem i logiczną analizą kierował się właśnie czuciem, pewnym nieuchwytnym wrażeniem, którego opisać słowami właściwie nie sposób. Był z tego nawet dumny. Świadczą o tym słowa, w jakich charakteryzuje Alberta, męża Lotty: "Pewny w nim brak czucia [...]" Chodzi tu Werterowi o to czucie, jakie miał na myśli Mickiewicz, pisząc: "Czucie i wiara silniej mówi do mnie Niż mędrca szkiełko i oko."

Jednakże nie można o Werterze mówić jak o bohaterze mickiewiczowskim. Typ romantyczności Wertera jest zupełnie inny niż bohaterów Mickiewicza. Postaci Mickiewicza w swym romantyzmie są prawie zawsze gniewne, skłócone ze światem, oddziela je od społeczeństwa przepaść, nad którą zostały spalone wszelkie mosty. Nie ma właściwie żadnej łączności między wewnętrznym światem bohaterów Mickiewicza a światem zwykłych, racjonalnie myślących ludzi.

Tymczasem romantyzm Wertera bliższy jest jeszcze oświeceniowemu sentymentalizmowi. Werter głównie wzdycha. Rozczula się nad sobą i swą nieszczęśliwą miłością, w którą wplątał się z pełną świadomością tego, co czyni. Pisze nawet do przyjaciela, że kiedy przeglądał swój dziennik, zaskoczyło go, jak bardzo świadomy był każdego etapu pogrążania się w beznadziejną miłość. Werter nie jest skłócony ze światem. On naprawdę szanuje i ceni Alberta, narzeczonego, później męża Lotty. Dopiero w finale, pod wpływem pewnego już obłąkania, zaczyna żywić ku rywalowi nieprzyjazne uczucia, choć wie, że tego robić nie powinien.

Sentymentalizmem wionie również z tęsknot Wertera za szczęśliwym, starożytnym światem, którego obraz odtwarza sobie z eposów Homera. W wyobrażeniu starożytnych czasów zbliża się Werter do filozofii Jeana Jacquesa Rousseau. Werter, podobnie jak Rousseau, pochwala naturę. Uważa, że tylko naturalne zachowanie jest prawdziwie wartościowe i piękne. Wszelki konwenans i każdy właściwie wytwór cywilizacji ludzkiej niszczy pierwotne, naturalne piękno świata. Dochodzi do takiego wniosku, kiedy szkicuje bardzo udany rysunek dwojga małych dzieci, wiernie kopiując ich naturalną pozę i równie naturalne, pozbawione jakichkolwiek upiększeń tło tej scenki. Poznawszy urodę szkicu, Werter wyrzekł bardzo znamienne słowa: "To utwierdziło mię w przedsięwzięciu, zawsze samej natury się trzymać [...] wszelkie przepisy (niech mówią, co chcą) niszczą prawdziwe czucie natury i jej wyrazy"

Z tych zdań przebija głęboka tęsknota z pierwotnym stanem natury, w którym wedle filozofii Rousseau znajdowała się ludzkość u jej zarania. Był to czas szczęśliwy, jednostki nie znały praw, zaspokajały tylko swe potrzeby, nie wyzyskiwały się wzajemnie, żyły dziko, ale bez cywilizacyjnych utrapień.

Również lubość z jaką Werter odnosi się do homeryckich opisów czasów starożytnych wskazuje na silne jego powiązania z oświeceniową filozofią Rousseau. Werter twierdzi, że: "Nic tak miłem i prawdziwem nie zajmuje uczuciem, jak obrazy życia patriarchalnego, które, Bogu dzięki, bez przesady, w całem życiu naśladować będę."

W tym swoim stwierdzeniu zbliża się Werter do Rousseau, który "marzył o patriarchalnym społeczeństwie drobnych posiadaczy, żyjących w równości i skromnym dobrobycie" . Również demokratyzm poglądów Wertera, który sam przełamuje bariery stanowe i brata się z plebsem, zaś oburzony jest, gdy hrabia wyprasza go z kolacji, gdyż w jego "niskim" towarzystwie źle czują się wysoko urodzeni goście, czyni z Wertera głosiciela poglądów Rousseau, który, jak wiemy, był wyrazicielem poglądów drobnej burżuazji. Ta zbieżność poglądów Wertera z doktryną Rousseau, oddala bohatera Goethego od mickiewiczowskiego romantyzmu, który nie był burżuazyjny, a rewolucyjny.

Zaś do naszego wieszcza i wszystkich późniejszych romantyków przyciąga Wertera ucieczka w wewnętrzny świat ducha i czucia, który był dla niego schronieniem przed pozbawionym wartości i celów światem materialnym.